Jak wybrać i pracować z trenerem oraz jak szybko pływać w triathlonie.

2021-05-14
Jak wybrać i pracować z trenerem oraz jak szybko pływać w triathlonie.

Przedstawiamy pierwszą część rozmowy z Tomkiem Kowalskim - znanym w świecie triathlonu profesjonalnym trenerem. W artykule poznasz odpowiedzi na pytania dotyczące pracy z zawodnikami, wyboru trenera i szybkiego pływania w triathlonie.

Transkrypcja rozmowy:

[MK] Tomku, jeszcze raz wielkie dzięki, wiem że masz dużo pracy i fajnie że znalazłeś chwilę żeby porozmawiać. Przede wszystkim gratuluję sukcesu podcastu, słucham i czekam na więcej, widać że fajne wyniki. Skąd się wzięła ta inicjatywa?

[TK] Dziękuję za miłe słowo. Sam słucham podcastów i to był taki pomysł który mi chodził z tyłu głowy z rok czy dwa lata. Pierwszy podcast którego słuchałem, nie triathlonowy, “mała wielka firma”, miał prowadzącego - Marka Jankowskiego. Marek zaczął robić kursy online dotyczące podcastów i pierwszą edycję zrobił 3 lata temu, zapisałem się na nią i od tamtej pory temat istniał ale leżał w szufladzie. Dzięki Maćkowi Żywkowi, z którym ten podcast prowadzimy i który zajmuje się stroną techniczną, bariera wejścia stopniała. Wystarczyło się umówić i pogadać na ustalone tematy, to jest projekt po godzinach, pewnie jeden odcinek w miesiącu, nazywa się to Trinergy Podcast i można to chyba znaleźć na większości platform. Zapraszam.

 

[MK] Jak najbardziej, ja również. Czy ostatnio coś się zmieniło w kwestii bycia trenerem, czy jest coś, czym chcesz się szczególnie pochwalić?

[TK] Mówiąc szczerze zbyt wiele się w ostatnich latach nie zmieniło, pracuję z podobną grupą zawodników składającą się głównie z amatorów rywalizujących na długim dystansie, od 1/5 do 1/3 moich podopiecznych, w zależności od sezonu, to zawodnicy pro, także rywalizujący na długim dystansie.

 

[MK] Widzę że coraz więcej amatorów a coraz mniej zawodowców jest w grupie, czy to faktycznie tak wygląda, czy to tylko moja perspektywa?

[TK] Wydaje mi się że to jest dość stała wartość, to też nie jest tak, że ta grupa podopiecznych rośnie. W Trinergy które prowadzę z Olgą Kowalską każde z nas ma około 20 podopiecznych i to nie jest tak, że przyjmujemy co roku nowe osoby. Przyjmujemy nowe osoby na miejsce tych, które zrezygnowały, rotują około 2 miejsca rocznie.

 

[MK] Czy to jest taka górna granica, powiedzmy tych 20 zawodników, żeby dobrze prowadzić zawodnika? 

[TK] Nie sądzę żeby ta grupa urosła, dla mnie to jest taka granica powyżej której już trochę zaczynam gonić własny ogon, to znaczy nie ogarniam tego tak dobrze jakbym chciał, albo ten koszt w innych obszarach życia jest dla mnie nie do zaakceptowania. Więc to jest taka powiedzmy grupa która pozwala się dobrze zająć zawodnikami. 

 

[MK] Dużo czasu poświęcasz na analizę w kontekście tworzenia planu treningowego?

[TK] Nie mam porównania z większością trenerów pracujących w mojej okolicy, przynajmniej geograficznej. Podchodzę do tego analitycznie ale też sądzę że nie przesadzam, na pewno nie jestem, wbrew wizerunkowi, trenerem który super dokładnie rozkłada wszystko na czynniki pierwsze. Raczej jestem zwolennikiem zdroworozsądkowego kompromisu. Wszystko można analizować bez końca, ale to niekoniecznie pomaga nam w osiąganiu lepszych wyników, ani w trenowaniu zdrowiej i bezpieczniej pod kątem kontuzji, ani po prostu posiadaniu większej frajdy z tego co robimy.

 

[MK] To może dla tych, którzy są w tym miejscu kiedy wybierają trenera, bądź zastanawiają się nad zmianą albo po prostu chcą dowiedzieć się więcej. Czy jest istotne żeby trener analizował zawodnika pod kątem tego co zrobił, a nie tylko patrzył w przód i planował jego ćwiczenia?

[TK] Tak, myślę że jest to niezbędne, bo w ogóle punktem wyjścia do pracy z zawodnikiem jest określenie w którym miejscu jest, jak do tego miejsca doszedł i nigdy nie da się nie brać pod uwagę jego przeszłości sportowej czy nie sportowej, lat siedzenia za biurkiem, całej historii aktywności fizycznej i stanu zdrowia który się z tym wiąże. Jedna rzecz to jest to, gdzie fajnie by było być za kilka lat, ale punktem wyjścia jest zawsze tu i teraz i w mojej ocenie nie da się dobrze pracować z zawodnikiem nie analizując tego co robił w przeszłości, tym bardziej że jest to zazwyczaj bardzo cenny materiał przydatny w lepszym programowaniu treningu. Trywialny przykład -  kilometraż biegowy pozwalający bezkontuzyjnie trenować tydzień po tygodniu, z roku na rok. Trudno nie brać czegoś takiego pod uwagę. Jeżeli ktoś ma historię kontuzji powyżej pewnych wartości, trudno go na dzień dobry pakować w wartości wyższe. Jeśli ktoś ma dobrą historię osiągania wartościowych wyników sportowych z określoną objętością treningową w tygodniu, to warto na takich doświadczeniach bazować, a nie wyważać otwartych drzwi, czy zmieniać coś, co działa dobrze.

 

[MK] Czy udało Ci się kiedyś z amatora, który nie miał przeszłości sportowej, szczególnie w pływaniu - zrobić naprawdę dobrego pływaka, to znaczy kogoś kto będzie pływał poniżej 1:20 na setkę w piance, na przykład na dystansie Half Ironman?

[TK] W skrócie - tak, jednak byli to zawodnicy przed 30 rokiem życia. Zaczynając od ludzi którzy potem przeszli do kategorii pro - takim przykładem jest Miłosz Sowiński który nie miał przeszłości sportowej, a po kilku latach pracy był w stanie wyjść z tyłu pierwszej grupy pucharu świata na ITU, czyli na poziomie zupełnie nieosiągalnym dla większości osób które zaczynają w wieku lat 30 czy 40 bo to jest pływanie w okolicy 22 minut na dystansie Half Ironman. Podobnym przykładem jest Sergiusz Sobczyk, który z roku na rok się poprawiał. Od pływania w okolicy 30 minut, do 28, za rok 27, za dwa lata 25, przed pandemią już lekko ponad 24 minuty na połówce. To są przykłady ludzi którzy mieli bardzo amatorski punkt wyjścia, ale byli młodzi. Na pewno nie brakuje przykładów osób które zeszły na połówce poniżej tempa 1:30. 

 

[MK] To jest trochę case takiego 40 letniego age groupera który w wieku 30 lat zaczął trenować, nie pływał nigdy wcześniej i pojawia się pytanie co tak naprawdę można wypracować. 

[TK] Gdybyśmy musieli podawać przykłady to byliby zawodnicy szybsi - Ty na przykład jesteś zawodnikiem który bez przeszłości pływackiej popłynął na połówce lekko ponad 27 minut w piance. Olga też jest osobą która nie ma przeszłości pływackiej w sporcie, pierwsze połówki pływała około 36 minut, a jej końcowe wyniki jako zawodnika, po około siedmiu, ośmiu latach solidnego trenowania to było około 27 minut przy wzroście 164 cm. Trochę może nawiązując do pływania - mało kto realizuje trening pływacki który pozwala tak szybko pływać, gdybyśmy spojrzeli na tych, którzy pływają szybciej to oni po prostu w którymś momencie swojej przygody ze sportem pływali dużo więcej i trenowali w sposób cięższy niż większość amatorów. To znaczy wchodzenie 2 - 3 razy w tygodniu do wody na 2-3 kilometry, jeżeli ktoś nie ma bardzo dobrych predyspozycji - raczej nie da możliwości popłynięcia 1:20 na setkę na połówce. Natomiast z punktu widzenia treningu pływackiego - są to objętości śmieszne - gdybyśmy wzięli program treningowy pływaka który pływa na 800 czy 1500 metrów, zazwyczaj nie brakuje tygodni powyżej 100 km, tymczasem ze świecą szukać amatora który pływa 4 razy w tygodniu po 5 kilometrów. Co więcej, mało kto potrafi przy tego typu sesjach dowieźć jakość i ma na tyle dużo zasobów mentalnych żeby skupiać się na szczegółach, detalach technicznych, żeby to był czas który jest angażujący a nie tylko spędzany na zasadzie “na zaliczenie”. Jeżeli ktoś coś takiego potrafi, to po jakimś czasie takiego solidnego treningu będzie potrafił pływać na poziomie topowych 5% swojej grupy.

 

[MK] Kiedy Ty nauczyłeś się pływać?

[TK] Na studiach, na AWF, wcześniej nie miałem w ogóle możliwości chodzenia na basen.

 

[MK] Czy sam siebie też trenujesz? Bo Ty jesteś bardziej trenerem niż zawodnikiem, a chyba tendencja jest odwrotna czyli zawodnicy trenują innych zawodników. Jak do tego, do swojego startowania podchodzisz?

[TK] Czysto rekreacyjnie, raczej patrzę na siebie jak na amatora który czasem ma, jak każdy, ze swoją pracą lepsze i gorsze relacje. Z jednej strony teraz na przykład siedzę w Portugalii i mogę sobie wyjść na zewnątrz na rower, co jest w mojej ocenie korzystne. Natomiast w momencie kiedy się prowadzi obóz i doba składa się z treningów i jedzenia, to o czas na własny trening jest trudno. Na pewno w Warszawie jest to łatwiejsze niż w trybie obozowym, bo ten dzień jest bardziej poukładany. To jest w ogóle temat na osobną dyskusję - czy lepiej jest mieć konkretny grafik czy elastyczne godziny pracy, to jest bardzo indywidualne. Natomiast często jest tak, że można mieć dużo na tym talerzu pod kątem zajęć poza sportowych, ale jeśli to jest poukładane to można dowieźć więcej niż mając bardzo elastyczny zawodowy czy rodzinny tryb funkcjonowania. Generalnie bardziej staram się pokazać jako trener niż jako zawodnik, ale lubię triathlon i podoba mi się ta dyscyplina sportu, są lata kiedy startuję i trenuję mniej, są lata kiedy więcej. Staram się też nie epatować swoją przygodą ze sportem, tylko skupić na pracy trenera i staram się żeby zawodnicy byli na pierwszym planie. Jestem też przekonany że jest to dobre podejście, mam na myśli to, że nie chciałbym przyciągać podopiecznych swoimi wynikami, bo uważam że jest to zły początek współpracy.

Niebawem pojawi się dalsza część rozmowy, bądź czujny!

Pokaż więcej wpisów z Maj 2021
Zaufane Opinie IdoSell
4.76 / 5.00 943 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2020-06-19
Sklep godny zaufania. Polecam
2020-06-19
I havent receive my product yet. It has been 6 days
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixelpixelpixel